Norma WLTP 09

Nowa norma badania zużycia paliwa (WLTP) ma bardziej odzwierciedlać rzeczywiste warunki panujące na drodze. Czy wyniki pomiarów realizowanych nową metodą wciąż pozostają zaniżone?

Pod koniec ubiegłego roku nastąpiła rewolucja z badaniu zużycia paliwa nowych samochodów. Do tej pory pomiary realizowano zgodnie z normą NEDC, mającą swoje podłoże jeszcze w latach 70., a ostatnio aktualizowanej w… 1997 roku. Motoryzacja przez ten czas poszła daleko do przodu, stąd uzyskiwane w ten sposób rezultaty trudno było uznać za realne. Z przygotowanych przez naszych dziennikarzy zestawień faktycznego zużycia paliwa wynika, że producenci zaniżają rezultat spalania o około 30-40%. A to, po przeliczeniu, około 2-3 litry na każde 100 kilometrów. Niskie spalanie przekłada się tym samym na kolejny parametr, z którego rozliczani są producenci, czyli emisję spalin.

Zachęcamy do lektury dwóch zestawień rzeczywistego spalania nowych aut (edycja 2019):

Debiut normy pomiaru spalania WLTP

NEDC
Najważniejsze specyfikacje dotyczące starego trybu pomiaru spalania (NEDC)

Od kilku miesięcy w specyfikacjach technicznych nowych samochodów pojawiły się nowe zapisy dotyczące zużycia paliwa. Wynika to z wprowadzenia nowej metody pomiaru zużycia paliwa, nazwanej WLTP (Worldwide Harmonised Light Vehicles Test Procedure). W przeciwieństwie do starej normy NEDC, ma ona odzwierciedlać zużycie paliwa uzyskiwane podczas faktycznej jazdy samochodem. Ten, z kolei, ma być tak skonfigurowany pod względem np. opon lub wyposażenia, jakby miał zaraz trafić do klienta. Ma to wyeliminować manipulacje związane m.in. z niższą masą pojazdu. Auta co prawda nadal są badane na hamowni silnikowej, ale wydłużono czas trwania próby (z 19 m. 40 s. do 30 minut) i zwiększono dystans, jaki pokonują samochody (z 11 do 23 kilometrów). Wzrosła także średnia prędkość uzyskiwana podczas wszystkich pomiarów.

Charakterystyka metody WLTP

WLTP
Najważniejsze specyfikacje dotyczące nowego trybu pomiaru spalania (WLTP)

Cykl WLTP jest podzielony na 4 fazy, nie tak jak dotychczas na dwie (miasto i trasa). Każdą fazę cechują odrębne prędkości, udziały postojów, pokonywany dystans i prędkości, z jakimi poruszają się auta. W dużym uproszczeniu: fazę wolną i średnią można porównać do jazdy w warunkach miejskich (korki i miejskie drogi wielopasmowe), fazę szybką – do poruszania się drogą krajową, a bardzo szybką – do autostrad. W tej ostatniej prędkości dochodzą do 131 km/h. Producenci na razie stosują naprzemienne nazewnictwo poszczególnych faz/cyklów, stąd pojawiają się problemy z prawidłowym odczytaniem i rozumieniem wartości.

Przeprowadzone zgodnie z założeniami WLTP pomiary spalania są wyraźnie wyższe niż te uzyskiwane w normie NEDC. Czy to oznacza, że auta rzeczywiście tyle palą, ile obecnie mają wpisane w specyfikacjach? Sprawdziliśmy to w teście spalania trzech aut: Opla Mokki X 1.4 Turbo, Volkswagena Tiguana 2.0 TDI i Skody Fabii 1.0 TSI. Każdy samochód poddano próbom w warunkach odpowiadających poszczególnym cyklom/fazom normy WLTP, czyli w zakorkowanym mieście, w mieście po godzinach szczytu, na drodze krajowej i na autostradzie. Oto wyniki porównania fabrycznego i faktycznego spalania.norma-wltp-vs-rzeczywistosc

Dobra wiadomość: odchylenia od normy WLTP są o wiele niższe niż w przypadku metody NEDC. Samochody rzadko spaliły o 10% więcej paliwa niż deklaruje producent: różnice kształtują się w okolicach 3-9%, a to oznacza, że auta paliły najwyżej pół litra więcej niż „na papierze”. Po wyliczeniu średniej arytmetycznej ze wszystkich pomiarów i zestawieniu jej z katalogowym, średnim zużyciem paliwa największą różnicę zaobserwowano w Skodzie Fabii: spaliła o 0,8 l więcej niż obiecuje producent, czyli o 14%. W przypadku Mokki i Tiguana odchylenia wynosiły odpowiednio 11% i 9%.

Norma WLTP 07
Volkswagen Tiguan średnio spalił o 0,6 l/100 km więcej niż producent podaje w katalogu (wg normy WLTP). Opel i Skoda przekroczyli obiecane wartości o 0,8 l/100 km.

Widać poprawę

Normie WLTP nadal nie ma co wierzyć „na słowo”, ale uzyskiwane według nowej metody wyniki zużycia paliwa są zaniżone co najwyżej o kilkanaście procent. To i tak olbrzymi krok względem starej normy, gdzie auta faktycznie paliły dwa razy więcej niż „na papierze”.

Oceny czytelników
[Głosów: 3 Średnia: 3.3]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here