Kompaktowe SUV-y premium już chyba bardziej nie mogą się od siebie różnić niż Lexus UX i Mini Countryman. To naprawdę auta dla indywidualistów. Przekonajmy się, który z nich daje więcej użytkownikowi.

O Mini Countrymanie można śmiało powiedzieć, że jest weteranem wśród niewielkich SUV-ów marek premium. Jego pierwsza, wyraźnie mniejsza, generacja była produkowana w latach 2010-2016, a obecna, która urosła na tyle, że jest pełnoprawnym kompaktem, debiutowała w 2016 r.

Lexus ma już duży bagaż doświadczeń jeśli chodzi o konstruowanie SUV-ów, ale klasy wyższej (RX) oraz średniej (NX). UX jest jego pierwszym tak małym samochodem tego rodzaju. Do porównania stają UX i Mini z przednim napędem.

Poza jakże oczywistymi, można nawet powiedzieć – skrajnymi, rozbieżnościami w wyglądzie, japońskie i brytyjskie auto różnią się także rozmiarami. Lexus ma 450 cm długości, aż o 20 cm więcej niż Mini. Można się zatem spodziewać łatwego zwycięstwa w kategorii wielkość wnętrza i pojemność bagażnika. Okazuje się jednak, że nie warto niczego brać za pewnik. Mini, choć krótsze, ma większy rozstaw osi, a jego konstruktorom lepiej udało się zagospodarować przestrzeń w kabinie. O ile z przodu w obu autach wygodnie rozsiądą się nawet dobrze zbudowane i wysokie osoby (te ostatnie powinny unikać jak ognia dokupowania okna dachowego w Lexusie), o tyle z tyłu to właśnie Mini ma znaczną przewagę. Miejsca jest tu znacznie więcej zarówno na stopy, jak i nogi.

Choć mnóstwo się tu dzieje, obsługa kokpitu Lexusa jest wygodna. Multimediami steruje się za pomocą dotykowego panelu obok dźwigni automatu.

Trzeba jednak podkreślić, że jeśli ktoś nie jest dwumetrowcem i nie będzie musiał zająć miejsca za takim samym kierowcą, także z tyłu UX-a odbędzie komfortową podróż, kanapa jest bowiem bardzo wygodna, a miejsca nad głową nie brakuje. Niestety, trzeba zauważyć, że im dalej w las, tym ciemniej – także pod względem użyteczności bagażnika Countryman ma wyraźną przewagę. Jego przedział ładunkowy jest nie tylko znacznie wyższy (46 w stosunku do zaledwie 33 cm w Lexusie), ale ma też o 120 l większą pojemność. Dzięki oferowanej za niezbyt wygórowaną dopłatą 1323 zł przesuwanej o 13 cm, asymetrycznie dzielonej kanapie o regulowanych oparciach przestrzeń można dużo swobodniej kształtować.

Styl nie wyklucza ergonomii

Wnętrza obu samochodów robią naprawdę pozytywne wrażenie, nie tylko nietuzinkową stylizacją, ale także użytymi do ich wykonania materiałami i solidnością ich montażu. I choć widać wyraźnie, że styl był dla ich twórców bardzo ważny, udało się jednocześnie tak zaprojektować deski rozdzielcze, by obsługa nie stała się gehenną. Lexus zasługuje na szczególne uznanie za świetny panel na konsoli centralnej, na którym zgrupowano wszystkie przyciski do ogrzewania i wentylacji (fotele, kierownica) oraz podłokietnik ze schowkiem, którego pokrywa otwiera się na dwie strony – kierowcy i pasażera. Bezapelacyjnie lepszy niż w Mini jest wyświetlacz head-up – prawdziwy, a nie płytkowy. W Countrymanie natomiast szczególnie mogą się podobać połączenie intuicyjnego sterowania za pomocą znanego z BMW iDrive’a z ekranem dotykowym oraz fantastycznie czytelne, analogowe zegary.

Turbo kontra wolnossący

W kwestii zastosowanych układów napędowych obaj producenci mieli zupełnie inne koncepcje. Japońskie auto napędza wolnossąca jednostka, w której wykorzystano jednocześnie wtrysk pośredni i bezpośredni (działają w zależności od temperatury i obciążenia silnika). Rozwija ona solidne 171 KM oraz 205 Nm, pracuje spokojnie, bez najmniejszej zwłoki reaguje na dodanie gazu, i poza najwyższymi obrotami nie jest głośna. Osiągi Lexusa są w zupełności wystarczające – auta przyspieszającego od 0 do 100 km/h w 9,4 s na pewno nie można nazwać zawalidrogą.

Mini w tej materii gra jednak w innej lidze. Jego turbodoładowana „dwulitrówka” z minimalnie większą zwłoką reaguje na polecenia wydawane prawą stopą, ale zarówno wyraźnie większa moc (192 KM), jak i o 75 Nm wyższy moment obrotowy robią swoje – Mini potrzebuje niemal dwie sekundy mniej na sprint do „setki”. Różnica ta rośnie do blisko 5 sekund, gdy wskazówka prędkościomierza mija liczbę 160.

Typowy dla Mini ekran umieszczony w okrągłej obudowie. Plusem w porównaniu z Lexusem jest to, że biegi można też zmieniać łopatkami.

Dwa sprzęgła kontra CVT

Jeszcze bardziej niż silniki różnią się skrzynie biegów. W Lexusie pracuje bezstopniowa, która pokazuje, jaki postęp dokonał się w ostatnich latach w tego typu przekładniach. Japońskie CVT imituje zmiany biegów i wycie silnika podczas gwałtownego przyspieszenia praktycznie nie występuje. Mimo wszystko jednak trzeba przywyknąć do tych zmian, bo wrażenie jest takie, jakby robił to początkujący kierowca – na początku z lekkim poślizgiem sprzęgła, a potem zbyt gwałtownym jego puszczeniem. Dobrze, że można także samemu wybierać „wirtualne” przełożenia – jest ich do dyspozycji aż 10, szkoda zatem, że przy kierownicy nie ma łopatek, które znacznie ułatwiłyby tę czynność.

Siedmiobiegowa dwusprzęgłowa skrzynia w Mini jest szybka, płynnie zmienia biegi i doskonale dogaduje się z mocnym turbodoładowanym silnikiem. Tutaj można do żonglowania biegami wykorzystać zarówno dźwignię (redukcja do przodu, wyższy bieg do siebie – czyli tak jak być powinno i odwrotnie niż w Lexusie), jak i manetki przy kierownicy. Pod względem zużycia paliwa panuje zaskakująca zgoda, ale tylko w przypadku tego średniego, wynoszącego w obu autach 7 l na 100 km. Silnik Mini zużywa wyraźnie mniej benzyny w mieście (8,3 do 9,1 l), natomiast jednostka Lexusa – podczas spokojnej jazdy w trasie – 5,0 w porównaniu z 5,7 l (na autostradzie, przy 140 km/h, spalanie w UX-ie to 8,2 l/100 km, a w Countrymanie – o 0,2 l więcej).

Wysokie kompetencje

Oba auta wcale nie mają zapędów, by udać się poza asfalt – ich prześwity są niewielkie (Lexus 16 cm, Mini 16,5 cm), podobnie jak profile opon. Nie pomaga także napęd tylko na przednie koła (Countryman Cooper S 4×4 kosztuje 145 tys. zł, w Lexusie napęd na obie osie jest dostępny tylko w odmianie hybrydowej w cenie od 173 do 219 tys. zł).

Mini stawia duży nacisk na właściwości jezdne. Nie inaczej jest w Countrymanie. Brytyjskie auto daje naprawdę dużo radości z jazdy. Bardzo szybko zmienia kierunek, ma precyzyjny, szybki układ kierowniczy, a na zakrętach tylko nieznacznie się przechyla. Trzeba jedynie uważać, gdy nawierzchnia jest mokra, bo łatwo o uślizg przednich kół i wyraźną podsterowność. Zawieszenie Mini jest sztywne, ale absolutnie wystarczająco komfortowe i pracuje niemal bezgłośnie.

Lexus ma bardzo mocną odpowiedź dla Mini. W testowym samochodzie pracuje oferowane za dopłatą zawieszenie adaptacyjne (taka opcja jest także dostępna do Countrymana), które nawet w trybie komfortowym bardzo sprawnie radzi sobie z okiełznaniem auta podczas szybkiej jazdy, natomiast gdy przełączy się je w tryb sportowy, staje się wyraźnie, ale nie przesadnie, twardsze. Komfort jazdy Lexusem jest wysoki, a jego układ kierowniczy równie precyzyjny, choć ma nieco większe przełożenie niż w Mini. W sumie UX jeździ tak samo sprawnie jak Countryman, choć ma od niego nieco inny, mniej „agresywny” charakter.

Mały, bardzo płaski bagażnik Lexusa przykrywa materiałowa osłona, którą przypina się niewygodnymi pętelkami.
Bagażnik Mini jest dużo wyższy i ma o 12 cm niżej położony próg (69 cm). Pod podłogą – wielki schowek.

Lexus UX kontra Mini Countryman – PODSUMOWANIE PORÓWNANIA

To samochody o kompletnie innych charakterach, wyglądzie, koncepcji napędu. Mimo to, każdy z nich zapewnia naprawdę przyjemne warunki podróży i bardzo dobre właściwości jezdne. Paradoksalnie, mniejsze Mini wygrywa głównie za sprawą wielkości kabiny i bagażnika.

Lexus UX 200 Omotenashi – galeria

Mini Countryman Cooper S 7AT – galeria

Oceny czytelników
[Głosów: 0 Średnia: 0]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here