Wkrótce ceny benzyny i oleju napędowego mogą wzrosnąć nawet o ponad 60 groszy za litr. Dowiedz się więcej na ten temat.

Jednym z niewielu pozytywnych aspektów wybuchu epidemii koronawirusa i powszechnego lockdownu były obniżki cen na stacjach paliw. W niektórych punktach można było zatankować popularną 95 czy olej napędowy za mniej niż 4 zł/litr. Obecnie na większości stacji ceny oscylują wokół 4,50 zł/litr, jednak już niedługo mogą nas czekać spore podwyżki.

Takie konsekwencje może mieć najnowszy projekt Komisji Europejskiej, który popierają producenci aut. Jak informuje portal WysokieNapiecie.pl, unijni komisarze chcą, żeby emisja dwutlenku węgla w 2030 r. zmniejszyła się przynajmniej o 55% względem 1990 r., a nie o 40% jak wcześniej przyjęto. Dzięki temu bardziej realne ma się stać osiągnięcie nadrzędnego celu, jakim jest neutralność klimatyczna w całej UE do 2050 r.

Do tej pory koszty związane z redukcją emisji CO2 ponosili producenci aut – z tego względu zaczęto wprowadzać na rynek oszczędne hybrydy, modele plug-in oraz samochody elektryczne. Według nowego projektu tymi kosztami zostałyby obciążone także rafinerie oraz importerzy paliw. A to z kolei bezpośrednio przełożyłoby się na ceny na stacjach – eksperci przewidują wzrost o ok. 60 gr/l.

Co ciekawe, przeciwni temu pomysłowi są… ekolodzy. Uważają, że takie rozwiązanie nie wpłynęłoby na zmianę nawyków kierowców, a jedynie „uderzyłoby po kieszeni” mniej zamożne osoby, których nie stać na zakup auta elektrycznego, a np. ze względów zawodowych nie mogą zrezygnować z jazdy samochodem. W zamian proponują dalsze „dokręcanie śruby” producentom, na co z oczywistych względów koncerny nie chcą się zgodzić.

Ostatecznie w projekcie mają zostać ujęte obie te kwestie, czyli nałożenie dodatkowych opłat na producentów paliw oraz zmniejszenie limitu emisji CO2 dla producentów aut (z obecnych 95 g/km na ekstremalnie niskie 42,5 g/km). Jednak o tym, czy oba te pomysły „przejdą” i pojawią się w oficjalnym dokumencie, przekonamy się dopiero za jakiś czas. Pewne jest natomiast, że na końcu i tak za to wszystko zapłacimy my – kierowcy.

Źródło: WysokieNapiecie.pl

Oceny czytelników
[Głosów: 3 Średnia: 3.7]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here