Motoryzacja stoi u progu wielkich zmian. Dokręcanie śruby w kwestii emisji dwutlenku węgla i składu spalin oraz walka o ograniczenie korków sprawią, że posiadanie auta elektrycznego stanie się… mniej kosztowne niż spalinowego.

Firma doradcza Horváth&Partners przeprowadziła badanie „Przemysł Samochodowy 2035 – Prognozy na Przyszłość”. W ocenie ekspertów obecnie rynek znajduje się w fazie „push”, która potrwa mniej więcej do 2023-2025 r. W tym czasie koncerny będą intensywnie promowały samochody elektryczne. Jest to w ich interesie, gdyż muszą ograniczyć średnią emisję dwutlenku węgla dla swoich gam modelowych. Nakręcenie koniunktury jest też konieczne by zwiększyć stopień amortyzacji niezbędnych inwestycji. Obydwa czynniki spowodują, że trzeba będzie stworzyć jakieś formy wspierania zakupu samochodów elektrycznych.

Najpóźniej w 2025 r. rozpocznie się faza „pull”, która potrwa do 2030-2035 r. W tym czasie koncerny zaczną „odcinać kupony” od nakładów poniesionych na promocję elektrycznej motoryzacji. Dlaczego? Samochody elektryczne będą już dla klientów interesującą propozycją także z powodów finansowych. Po wprowadzeniu normy Euro 7 auta z silnikami spalinowymi staną się droższe i zmniejszy się różnica cenowa w stosunku do pojazdów elektrycznych. Zjawisko to zwiększy jeszcze podatek od emisji CO2 (w jakiejkolwiek postaci), który spowoduje dalszy wzrost cen paliw kopalnych. Niższe będą również koszty serwisowania – ponieważ samochód elektryczny jest pozbawiony elementów podlegających okresowej wymianie, jak filtry oleju czy paliwa, przeprowadza się mniej przeglądów serwisowych i mniej napraw.

Nalepka do oznaczania aut elektrycznych uprawnia do darmowego parkowania w polskich miastach, a w przyszłości pozwoli także na bezpłatny wjazd do tzw. stref czystego transportu.

Z badania wynika, że – zależnie od modelu – koszty „paliwa” do samochodu elektrycznego będą rocznie od 400 do 600 euro (1700-2500 zł) niższe, a koszty serwisowania – od 200 do 400 euro (800-1700 zł). W skali roku będą to już tak duże oszczędności, że powinny spowodować masowe korzystanie z samochodów elektrycznych.

Redakcja poleca: Czy samochody elektryczne są bezpieczne?

W miarę zbliżania się do fazy „pull” będą sukcesywnie rozwiązywane bolączki elektrycznej motoryzacji. Zasięgi aut zasilanych prądem nie przestaną rosnąć, a większa liczba stacji ładowania i punktów zasilania prądem o dużej mocy zmniejszy obawy przed utknięciem w trasie. Prąd wykorzystywany przy produkcji elektrycznych samochodów nie zawsze i nie wszędzie pochodzi ze źródeł odnawialnych, więc takie auta już na starcie niosą ze sobą pewne obciążenie dla środowiska. Z wyliczeń wynika, że dopiero po przejechaniu ponad 100 000 km elektryczne auto wyemituje w sumie mniej CO2 (łącznie podczas produkcji i eksploatacji) niż samochód z jednostką spalinową. Także to zmieni się w ciągu najbliższych lat na korzyść samochodów elektrycznych. Z badania wynika, że dzięki coraz większej ilości energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych stosowanej przy produkcji aut elektrycznych oraz akumulatorów do nich to początkowe obciążenie stopniowo będzie się zmniejszać tak, że pojazdy elektryczne szybciej staną się „czystsze” pod względem dwutlenku węgla.

Czy samochody elektryczne rzeczywiście są ekologiczne? Koniecznie przeczytaj!

Oceny czytelników
[Głosów: 2 Średnia: 3]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here