Planowane zmiany w przeprowadzaniu przeglądów – RAPORT

Rząd planuje wprowadzić zmiany na stacjach kontroli pojazdów. Ma to zapobiec przede wszystkim tzw. „lewym” przeglądom.

Na polskich drogach jeździ 19 milionów samochodów, z czego szacuje się, że 40% nie ma aktualnego badania technicznego. Natomiast właściciele części z tych, które je mają, pozyskało je w nieuczciwy sposób. Nie jest tajemnicą, że niektóre stacje kontroli pojazdów (SKP) traktują klientów zbyt pobłażliwie i podbijają przeglądy nawet nie do końca sprawnym pojazdom. Nowe przepisy mają ograniczyć występowanie takich sytuacji, skontrolować działania polskich stacji kontroli pojazdów i zmusić kierowców do terminowego wykonania przeglądu.

Ministerstwo zapowiada, że nowe przepisy mają wejść w życie w maju 2018 roku.

Zmiany dla pracowników SKP

Dla niektórych jednostek nowe regulacje mogą oznaczać koniec działalności. Każda stacja zostanie gruntownie sprawdzona pod kątem wyposażenia kontrolno-pomiarowego służącego do wykonywanych badań technicznych. Ma to na celu automatyczne odsianie stacji, które nie mają wymaganych urządzeń lub są one niesprawne. Gdy już daną SKP dopuści się do działalności, wyniki przeprowadzanych na niej przeglądów będą szczegółowo monitorowane przez inspektorów Transportowego Dozoru Technicznego. Natomiast nadzór nad stacjami nie będzie należał już do obowiązków starosty, a dyrektora TDT. Dodatkowo każdy pracownik SKP będzie musiał przejść obowiązkowe warsztaty doskonalenia zawodowego.

Zmiany dla kierowców

Wraz z wprowadzeniem nowych przepisów, badanie techniczne stanie się droższe i będzie kosztować 126 złotych (obecne 99 zł). Diagnosta nie tylko poświęci więcej czasu na sprawdzenie samochodu, ale też wykona dokumentację fotograficzną i naklei specjalną nalepkę na szybę auta z pozytywnym wynikiem przeglądu. Ma to pomóc policjantom, także poruszającym się pieszo, na wykrycie auta bez badania technicznego. Ponadto kierowcy zostaną odpowiednio ukarani za zwłokę. Ci, którzy przyjadą na SKP z po terminie, zapłacą za badanie dwa razy więcej. W przypadku opóźnienia większego niż miesiąc, kierowcy będą musieli udać się do jednej z 16 stacji w kraju, prowadzonej przez Transportowy Nadzór Techniczny.